Strona główna
Powypadkowe „dzieła sztuki”
Aut po wypadku nie powinno się nikomu rekomendować, choćby podczas naprawy wymieniono wszystkie części i złożono je jak należy. Auto po wypadku zawsze zostanie autem, w którym doszło do zgnieceń, złamań, naciągnięć i rozprężeń.
Od lat wielu zastanawia się nad kupowaniem samochodów powypadkowych, nie chodzi tu o stłuczkę, gdzie wymiana grillu czy zderzaka nie wpłynie na bezpieczeństwo samochodu, ale o poważnych wypadkach, gdzie zniszczeniu ulega spora część samochodu. Z jednej strony należy naprawić zniszczony samochód, bo czymś trzeba jeździć (bardzo liczna grupa osób chce jak najszybciej pozbyć się auta po wypadku). Zazwyczaj koszty zwrotu ubezpieczenia pokrywają tylko elementarne naprawy i to na najniższym standardzie, więc jeśli chcemy, by pracowali dla nas profesjonaliści na najlepszych częściach, musimy sporo dopłacić.
Pojawia się często dylemat, czy reperować, byle było i można było jeździć, minimalizując koszty, czy zrobić to dobrze i profesjonalnie ale wyłożyć duże pieniądze? Bezpieczeństwo powinno być dla nas priorytetem, ale nie każdego przecież stać na zapłacenia dużych sum pieniędzy tuż po wypadku. Fachowcy zapewniają, że nawet w bardzo złym stanie samochód da się wyprostować i naprawić, by na nowo było bezpieczne, ale drzemie w nas jakaś niechęć do tego typu praktyk. Boimy się o swoje życie i nie ufamy blacharzom.
Jest wiele sposobów na sprawdzenie, czy spadliśmy na samochodową „minę”, choć wiele, jak przyznają sami znający się na rzeczy jest bardzo skrzętnie ukrytych i tylko znikliwe i wprawne oko fachowca może coś więcej powiedzieć o przeszłości danego samochodu. Słowo „wypadek” niesie jednoznaczne nacechowanie i nie ważne jakich był rozmiarów, zaraz przed oczami stają nam te wszystkie roztrzaskane samochody, do których nigdy byśmy nie wsiedli, gdybyśmy widzieli, co działo się z nim wcześniej. Bądźmy uważni i nie dajmy się zwieźć okazją czy innymi udogodnieniami ze strony sprzedającego. Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że w motoryzacji nie ma okazji, są tylko naiwni, którzy w nie wierzą.
Samochody składane po wypadkach w wątpliwej jakości warsztatach są bardzo niebezpieczne dla życia pasażerów i kierowcy. Nie każdy kupujący samochód jest przecież specjalistą i takim właśnie najłatwiej nie zauważyć zmian w wyglądzie i pracy auta, a te są coraz lepiej maskowane przez polskich blacharzy. Wystarczą źle wymierzone punkty bazowe, zbyt luźno lub zbyt mocno zmontowane części, elementy spawane pod wycieraczkami, by zwykła stłuczka takim autem przerodziła się w tragiczny wypadek.
Często słyszmy, ze po wypadku auto po prostu rozleciało się na kawałki. Jeśli było zbudowane a raczej odbudowane z kawałków, nie ma się co dziwić. Jeśli strefa zgniotu dawno już przestała pełnić swą funkcje, poduszek powietrznych zabrakło a podczas uderzenia pękła cała oś z ramą, to nie mamy podstaw by sądzić, że sama stłuczka czy wypadek przyczyniły się do zastanej sytuacji. Ten wypadek był tylko sytuacją wtórną do tego, co zaistniało jakiś czas wcześniej.
Na poszukiwania samochodu należy wybrać się z osobą, która już na pierwszy rzut oka widzi, że coś jest nie tak, potrafi zbadać samochód specjalnymi przyrządami (na przykład miernikiem lakieru) i zobaczyć, czy auto było szpachlowane i bite czy nie. Samochody, jakie jeżdżą po naszych ulicach to tykające bomby, czekające jedynie na zapłon, by wybuchnąć. Mało która osoba po wypadku, która chce sprzedać auto komuś innemu, myśli o drogiej i profesjonalnej naprawie. Auto z pewnością swoje lata ma, przejechane kilometry, jeśli jeszcze wykosztować się na kosztowną naprawę, mogłoby to być wielce nieopłacalne i samochód, pomimo że dobrze naprawiony (wymienione części zepsute, wstawione nowe, rzetelna naprawa), to traci dużo na wartości, a przecież takiego nie chcemy.
Bądźmy zatem ostrożni, bo w dzisiejszych czasach słowo „bezwypadkowy” nabiera nico innego, często prześmiewczego znaczenia, oczywiście w stosunku do dającego się nabrać na tanie sztuczki nieświadomego kupującego. Bo choć auta wyglądają jak dzieła sztuki, to czy warto za wszelką cenę poświęcać swoje zdrowie i życie oraz życie najbliższych dla ładnego wyglądu i tłumaczenia sobie, że wszystko jest ok?
Oszustów z rynku nie wyplewimy od razu, ale możemy sami zwiększyć swoja świadomość i nie dać sobie wcisnąć tykającej bomby z opóźnionym zapłonem. Czytajmy, sprawdzajmy, dowiadujmy się i nie dajmy się zmanipulować.